Co nowego? |
|
|
|
|
www.oremus.alleluja.pl
"Miłość cierpliwa jest, dobrotliwa jest, nie szuka poklasku"
19/2/2007
44317 - Odwiedź!
|
11/6/2006
37364 - Módlmy się za Kościół w Rosji
Myślę, że nie trzeba tu wiele pisać...Po przeczytaniu artykułu, to wezwanie do modlitwy staje się jasne i uzasadnione. Módlmy się więc za cały Kościół a szczególnie Kościół w Rosji, za wiernych, kapłanów, zakonników, siostry zakonne i wszystkich pracujących tam misjonarzy. Prośmy Boga o nawrócenie dla błądzących, niech dotrze do ich serc Dobra Nowina, a Miłosierny Bóg niech rozleje wiele łask, by każdy mógł powiedzieć: Jezus jest moim Panem!
Rosja: uczestnicy "parady miłości" zbezcześcili kościół
|
2/6/2006
37091 - Krąg radości
Któregoś ranka, a było to nie tak dawno temu, pewien rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie zastukał. Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi, chłop z uśmiechem pokazał mu kiść dorodnych winogron.
- Bracie furtianie, czy wiesz, komu chcę podarować tę kiść winogron, najpiękniejszą z całej mojej winnicy? - zapytał.
- Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych.
- Nie. Tobie!
- Mnie? Furtian aż się zarumienił z radości. - Naprawdę chcesz mi ją dać?
- Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry, uprzejmy i pomagałeś mi, kiedy cię o to prosiłem. Chciałbym, żeby ta kiść winogron sprawiła ci trochę radości.
Niekłamane szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiało przyjemność także rolnikowi.
Brat furtian ostrożnie wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek. Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść. W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł:
- A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości?
- Wziął kiść i zaniósł ją opatowi.
Opat był uszczęśliwiony. Ale nagle przypomniał sobie, że w klasztorze jest stary, chory zakonnik i pomyślał:
"Zaniosę mu te winogrona, może poczuje się trochę lepiej". I tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę. Jednak nie pozostała długo w celi chorego brata, który posłał ją bratu kucharzowi, pocącemu się cały dzień przy garnkach. Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi (aby i jemu sprawić trochę radości), który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze, a ten ofiarował je komuś innemu, a ten inny jeszcze komuś innemu. Wreszcie, wędrując od zakonnika do zakonnika, kiść winogron powróciła do furtiana (aby dać mu trochę radości). Tak zamknął się ten krąg. Krąg radości.
Nie czekaj, aż rozpocznie kto inny. To do ciebie dzisiaj należy zainicjowanie kręgu radości. Często wystarczy mała, malutka iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar. Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać.
Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie: to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia, im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie, wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas.
/Bruno Ferrero/
|
30/5/2006
36996 - Inne wyznania o Benedykcie XVI
"Ostatnie dni pełne były papieża. Komentatorzy prześcigali się w tłumaczeniu co miał do powiedzenia, co powinien, co może powiedzieć i dlaczego powiedział to co powiedział. W stacjach telewizyjnych konkurowano na długość transmisji, na "ważność" komentatorów. Dziennikarze zastanawiali się, jak wypada Benedykt XVI na tle swojego poprzednika, czy jest "chemia" czy jej nie ma, czy udało mu się podbić młodzież, jaki ma stosunek do teczek. Na szczęście w transmisjach bez przeszkód można było słuchać homilii i przemówień biskupa Rzymu. A on uparcie i niemal przez cały czas wciąż mówił o jednym - o Jezusie Chrystusie."
fragment artykułu z Ekumenicznego Serwisu Informacyjnego:
Jezus jest odpowiedzią czyli papież chrystocentryczny
|
28/5/2006
36905 - Módlmy się za Ojca Świętego

Prosimy Cię, Matko Kościoła, Królowo Pokoju, uproś łaskę u Twojego Syna,
aby Ojciec Święty Benedykt XVI
przyczynił się do pokoju całej rodziny ludzkiej,
wszystkich ludów i narodów;
aby za jego pontyfikatu wszyscy ludzie poczuli się dziećmi Jednego Ojca,
a miedzy sobą braćmi;
aby z powierzchni ziemi zniknęły wojny,
a z serc ludzkich nienawiść, która jest ich źródłem.
Amen.
|
26/5/2006
36814 - Ojciec Święty Benedykt XVI w Polsce

www.b16.pl
|
24/5/2006
36732 - Joga doprowadziła mnie do przedsionka piekła
Ćwiczyłam intensywnie, dzień w dzień, przez wiele godzin. Po trzech latach potrafiłam zgromadzić energię w każdej czakrze bez większego trudu. Teraz należało ją zebrać w jednym centralnym miejscu i otworzyć się na wszechświat. Obiecywano, że jest to szczyt dążeń jogi. Byłam gotowa. Nadszedł wieczór, kiedy byłam sama i nikt mi nie przeszkadzał. Chciałam zasmakować tego szczęścia. Udało mi się szybko zebrać całą energię; moje ciało było strasznie ciężkie, bez czucia, jakby obce. Czułam, jak z niego wychodzę, jak jest mi lekko, dobrze... Moim celem było połączenie się z jakąś bliżej nieokreśloną energią, która miała dać mi obiecane szczęście... więcej...
|
21/5/2006
36678 - Duchowe rodzicielstwo

Są takie matki i tacy ojcowie, którzy pragną, aby ich dziecko oddało się na służbę Bogu, ale ich pragnienia z różnych przyczyn nie mogą być spełnione. Lecz każda kobieta może być duchową matką, a mężczyzna duchowym ojcem kapłana, zakonnika, siostry zakonnej, jeśli modli się o powołanie.
Taka modlitwa poparta ofiarami jest przez Boga zawsze wysłuchana. Jakieś młode serce chłopca czy dziewczęcia otrzyma od Boga dar powołania do świętej służby.
Bracie i Siostro, zachęcam Cię do takiej modlitwy. A gdy kiedyś pójdziesz na drugi, szczęśliwy świat, przyjdą do Ciebie kapłani, zakonnicy, siostry zakonne aby Ci podziękować, ucałować Twe ręce. I powiedzą: Kochana Mamo Duchowa, Kochany Ojcze - Tobie zawdzięczam największe szczęście w życiu - że dostąpiłem łaski powołania.
/z książeczki pt. "Powołanie i służba" - ks. Eugeniusza Makulskiego (kustosza Sanktuarium w Licheniu)/
|
19/5/2006
36596 - Trzy ptaszki...
Był sobie kiedyś Georg Thomas - pastor w małym mieście Nowej Anglii. Pewnego niedzielno-wielkanocnego poranka przyniósł do kościoła zardzewiałą, pogiętą, starą klatkę na ptaki i postawił ją na kazalnicy.
Brwi wszystkich się podniosły ze zdziwienia a w odpowiedzi pastor Thomas zaczął mówić:
"Szedłem wczoraj przez miasto i zobaczyłem małego chłopca idącego w moim kierunku i wymachującego tą klatką na ptaki. Na dnie klatki leżały trzy dzikie ptaszki, drżące z zimna i strachu. Zatrzymałem się i zapytałem:
- Co tam masz, synu?
-Tylko kilka starych ptaków - odpowiedział chłopak.
- Co zamierzasz z nimi zrobić? - zapytałem.
- Wziąć je do domu i się pobawić nimi - odpowiedział - Podokuczam im trochę, później powyrywam pióra, żeby je przestraszyć. Będę się dobrze bawił.
- No, ale prędzej czy później znudzą ci się te ptaki. Co wtedy zrobisz?
- No, mam koty. - powiedział mały chłopak - One lubią ptaki. Zaniosę je im.
Pastor milczał przez chwilę.
- Ile chcesz za te ptaki, synu?
- Co?? Chyba pan nie chce tych ptaków. To tylko szare, stare, polne ptaki. Nawet nie śpiewają. Nawet nie są ładne!
- Ile? - ponownie zapytał pastor.
Chłopiec zmierzył pastora jak gdyby był szalony i odpowiedział:
- 10 dolarów?
Pastor sięgnął do kieszeni i wyciągnął 10-cio dolarowy banknot. Wręczył go chłopcu. W mgnieniu oka chłopak zniknął. Pastor podniósł klatkę i delikatnie doniósł ją do końca alejki, gdzie było drzewo i trochę trawy. Położywszy klatkę na ziemi, otworzył drzwiczki i delikatnie uderzając o szczebelki zachęcał ptaki do wyjścia, uwalniając je. To wyjaśniło, dlaczego ta klatka znajdowała się na kazalnicy. I wtedy pastor
opowiedział tę historię:
Pewnego dnia Szatan i Jezus mięli rozmowę. Szatan właśnie wrócił z Edenu i chwalił się:
- Tak, właśnie złapałem cały świat ludzi tam na dole. Zastawiłem na nich pułapkę, zwabiłem ich. Wiedziałem, że nie będą mogli się oprzeć. Mam ich wszystkich!
- Co zamierzasz z nimi zrobić? - zapytał Jezus.
- No, zamierzam się nimi pobawić! Nauczę ich jak się żenić, wychodzić za mąż,
a potem rozwodzić, jak nienawidzić i wykorzystywać siebie nawzajem, jak pić, palić i przeklinać. Nauczę ich jak wynaleźć broń i bomby, i zabijać siebie nawzajem. Ale będzie zabawa! - odpowiedział Szatan
- A co zrobisz, kiedy skończysz? - zapytał Jezus.
- No, zabiję ich wszystkich - odpowiedział dumnie Szatan
- Ile za nich chcesz? - zapytał Jezus.
- Chyba nie chcesz tych ludzi. Oni nie są dobrzy. Po co? Ty ich weźmiesz, a oni Cię znienawidzą, będą pluć na Ciebie, przeklinać Cię, aż w końcu Cię zabiją. Chyba nie chcesz tych ludzi!
- Ile? - zapytał ponownie Jezus.
Szatan spojrzał na Jezusa i zadrwił:
- Całą Twoją krew, łzy i Twoje życie.
Jezus odpowiedział:
- WYKONANE!
I wtedy zapłacił cenę.
Pastor podniósł klatkę, otworzył drzwiczki i wyszedł zza kazalnicy.
|
:: następne
|